Daniel Wilk w Kulturystyka Online
Martyna Kazmieczak w Kulturystyka Online




Wróć   Kulturystyka Online Forum > RÓŻNE > Offtopic > Literatura
stare 19-09-2010, 07:48
Użytkownik
Nowicjusz
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Postów: 65
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie Poczatek

Prolog

Przedpołudniowy skwar. Słońce przygrzewało najmocniej jak tylko potrafiło. Ryk kosiarki mieszał się z pyłem i powietrzem, tworząc duszącą masę. Z małego żółtego domku wyszedł mężczyzna w seledynowych spodniach i sztruksowej marynarce. Spoconą dłoń zaciskał na czarnej teczce, bez której nigdzie się nie ruszał. Minął chłopaka , który leniwie pchał przed sobą zieloną maszynę. Pomachał do niego wolną, lewą ręką, ale ten nie dał żadnego znaku, że zauważył ojca. Uśmiechnął się, by dodać sobie odwagi i wsiadł do swojego szarego poloneza, na którym nie było widać kurzu, co było bardzo wygodne.
Włączył radio samochodowe, bo cisza w czasie jazdy nie była czymś pożądanym. Usłyszał charakterystyczne brzmienie gitar, które pamiętał z młodości. Utracił ją bardzo szybko, bo sytuacja wymagała od niego dorosłości. Dlatego zmienił stację. Teraz był skazany na słuchanie tandety XXI wieku, lecz z całego serca wolał to, niż powracające wspomnienia i możliwe wersje jego życia.
W samochodzie było duszno, brak klimatyzacji był problemem, ale mężczyzna starał przekonać samego siebie, że ma sentyment do polskich samochodów. Lekko odsunął szybę, by fala powietrza uderzała prosto w jego twarz.
Nie tak dawno jego najlepszy przyjaciel z czasów technikum przeprowadził się do małej miejscowości położonej niedaleko od tej, w której mieszkał. Zaprosił go na spotkanie właśnie tego dnia. Cieszył się ,że będzie mógł pokazać kumplowi, do czego doszedł w życiu. Jednocześnie bał się tego, czego mógł dokonać kolega.
Zaparkował w ulicy domu przyjaciela. Rozejrzał się i bardzo szybko odnotował fakt, że znajommy mieszkał w starej willi, która do tej pory była w opłakanym stanie. Musiał wydać sporo pieniędzy na remont budynku i uporządkowanie ogrodu. Kiedy wysiadł z auta, odetchnął z ulgą. Wysokie, rozłożyste drzewa dawały sporo cienia i chłodu. Zaczął żałować, że w jego ogrodzie nie ma tylu drzew, że on w sumie nie ma ogrodu. Zadzwonił do drzwi, które po chwili uchylił ciemnowłosy mężczyzna.
Uśmiechnął się na widok przyjaciela. Rozpoznał go od razu. Jego styl ubierania się nie ewoluował najwidoczniej, bo ciągle lubował się w sztruksie. Do tego nadal nad ustami hodował komiczny wąsik, mający dodawać mu powagi. Powinien się go pozbyć już dawno. W końcu przecież każdego dnia używał maszynki do golenia, więc w zasadzie nie sprawiłoby mu dużego problemu przejechanie ostrzem parę razy nad górną wargą.
- Dzień dobry ? przywitał go gość ugrzecznionym tonem.
- Cześć- odpowiedział Leon, zachodząc się ze śmiechu.
- Z czego się śmiejesz? ? zapytał.
Nie odpowiedział mu od razu. Wpuścił go najpierw do środka i usadził w fotelu w salonie, twierdząc, że to najchłodniejsze pomieszczenie w całym domu. Zaproponował mu też coś do picia. Całkiem zrozumiałe było, że Alojzy odmówi alkoholu, ponieważ przyjechał samochodem. Ten jednak powiedział, że razem z żona nie piją już od bardzo dawna. Nie pytał dlaczego, doskonale pamiętał, jak on i Anita wypili sobie parę razy i jakie miało to fatalne skutki. Pamiętał też jak Alojzy poznał swoją przyszłą żonę.
Była jedną z tych dziewcząt, które nie dostały się do liceum, ale wiedziały, że wypada się kształcić dalej. Wybrała więc jakieś w miarę przyzwoite technikum i starała się zgłębiać tajniki chemii. Mieszkała razem z rodzicami. Miała wielkie szczęście, że jej szkoła znajdowała się w mieście, w którym mieszkała. A raczej miała szczęście, że mieszkała w mieście. Alojzy zwrócił na nią uwagę dopiero w ostatniej klasie. Była od niego rok młodsza, jak Leon i nie należała do dziewcząt nadzwyczajnie urodziwych. Jej wybranek także nie był powalająco przystojny, ale zawsze był tak zajęty nauką, że nie zwracał uwagi na dziewczyny, które starały się o jego względy.
Właśnie w czwartej klasie jego koledzy zaczęli namawiać go, by znalazł sobie dziewczynę, bo w końcu jest facetem i powinien to udowodnić. Oczywiście wszystkie dziewczyny z jego roku były zajęte albo swoimi chłopcami, albo przygotowywaniem się do matury, toteż zapoznawano go głównie z młodszymi .
Pierwszoklasistki były słodkie, lecz zbyt głupiutkie. Zachowały jeszcze wiele podstawówkowego myślenia i nie w głowie były im poważniejsze związki, a przyjaźnie. Dziewczęta z klas drugich zdążyły się już zadomowić w szkolnych murach, a że należały do tych bardziej urodziwych, postanowiły przybrać postawę anarchistek, feministek i kto wie czego jeszcze. W każdym bądź razie wiele wdzięku straciły nosząc mało eleganckie ubrania. Po za tym potrafiły tylko wdawać się w zażarte dyskusje, po których były urażone, obrażone i zranione przez płeć przeciwną.
Trzecioroczne weszły zaś w taki wiek, że ich głównym marzeniem było posiadanie księcia z bajki, który by je bronił, kochał i nosił na rękach. Wynajdowały więc w kolorowych gazetach swoich mam przeróżne sposoby na niezwykły flirt, uwodzenie, czy zainteresowanie swą osobą tego jedynego.
Leon miał z nimi do czynienia na co dzień i ostrzegał przed nimi swojego przyjaciela. Miał świadomość, że te dziewczyny nie odpuszczają i są skłonne spróbować wszystkiego byleby zatrzymać przy sobie wybranka. Bardzo często rozmawiał z Alojzym na temat przyszłości. Miał on zwyczajny, niesprecyzowany plan, chciał po prostu być kimś. Dlatego nie mógł zbyt wcześnie się ożenić. Postanowił, że pomoże kumplowi osiągnąć ten cel.
Alojzy poznał Anitę tuż przed ukończeniem szkoły. Tak samo jak on, brała udział w pożegnalnej akademii. Codzienne próby powoli zbliżały ich do siebie. Po zakończeniu roku szkolnego też się widywali. On zaczął studia. Pieniądze na naukę dawali mu rodzice. Sam też starał się co nieco zarobić na własne przyjemności. Jednak w tamtych czasach pracy było mało dla niedoświadczonych młodzieńców. Starał się więc mieć jak najlepsze wyniki, aby nie zawieść rodziców i samego siebie. I nie zawodził, do pewnego czasu.
Teraz siedział w ogromnym zielonym fotelu, naprzeciw wyraźnie rozbawionego Leona.
- Więc co cię tak rozbawiło? ? zapytał zerkając do szklanki.
- Na zewnątrz jak w piekle, a ty zdajesz się tego nie zauważać i wciskasz się w jakąś mało wygodną marynarkę. ? przygryzł wargi, by nie zagalopować się za bardzo i nie urazić gościa ? Spójrz na mnie. ? dodał wskazując na swój lekki sportowy strój.
-Niestety moja praca wymaga ode mnie poświęcenia i odrobiny elegancji. ? zgrabnie wybrnął, zdejmując marynarkę i kładąc ją na oparciu fotela. ? Jestem dyrektorem i muszę dawać jako taki przykład uczniom, a także i nauczycielom.
- O ile się orientuję, trwają wakacje. Teoretycznie mógłbyś pozwolić sobie na trochę luzu.
- Muszę jakoś to wszystko nadzorować.
- Wszystko?
- Wakacje to przeważnie czas remontów w szkołach.
- Ach, no tak. Już zapomniałem, że w technikum we wrześniu było trochę inaczej niż w czerwcu. Stare, dobre czasy.
Alojzy zbladł.
- Słuchaj, Alojzy, chyba powinieneś mi wszystko opowiedzieć.
- Wszystko?
Był to dla niego temat trudny, niewygodny, lecz Leon nie miał zamiaru dać za wygraną. Uważał, że wyjaśnienia mu się należą.
- Tak. ? powiedział rozkazującym tonem ? Wszystko od początku do dzisiejszego dnia.




Rozdział 1

O tym, co było wcześniej sam wiesz, więc zacznę od tego, że dzień po tym, jak dowiedziałem się o dziecku, musiałem zacząć myśleć. I to dość intensywnie. Po za pocieszaniem Anity, miałem też inne zajęcia. Nasza wpadka nie była wtedy aż taka tragedią i dziwactwem, bo wtedy wszyscy wcześnie zawierali związki małżeńskie. Jednak nie było mi to na rękę. Oznaczało to starania o pracę, studia i jeszcze opiekę nad żoną i dzieckiem. Do tego należało poinformować rodziców o tym, że zostaną dziadkami. Postanowiliśmy, że każde z nas zrobi to oddzielnie, a dopiero później zostanie zaaranżowane jakieś wspólne spotkanie.
Pojechałem więc do moich rodziców, by przedstawić im sytuację, w jakiej się znalazłem. Najpierw mówiłem o błahostkach, siedząc przy kuchennym stole, ale w końcu wydukałem:
- Moja dziewczyna jest w ciąży.
Po dłuższej chwili milczenia, gdy miny rodziców przestały już cokolwiek wyrażać, matka zapytała, co mam zamiar z tym zrobić.
- Jeszcze go pytasz. ? powiedział oschle ojciec ? Musi zrobić, to co powinien zrobić, a nie to co zamierza. Jest w końcu dorosły, bądź co nie bądź. ? dodał patrząc na mnie znacząco, jak gdyby chciał podkreślić, że moje zachowanie o tym nie świadczy. ? A wiec musi pokazać nam wszystkim, że rzeczywiście tak jest.
Matka patrzyła na mnie i nic nie mówiła. Bez trudu można było poznać, iż nie jest zadowolona. Była spokojniejsza, niż przewidywałem lecz ten pozorny spokój mógł zwiastować coś znacznie gorszego.
- Masz jakiś konkretny plan? ? teraz ojciec zwrócił się do mnie.
- Właściwie to nie za bardzo. ? odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Ojciec był poirytowany. Wytłumaczyłem mu, że sam dowiedziałem się o tym zaledwie dwa dni temu i że nie miałem zbyt wiele czasu na poukładanie w głowie sobie tego wszystkiego.
- Gratuluję, tatuśku. ? zakpił ? A teraz przejdźmy do rzeczy ważnych. Mianowicie, gdzie zamierzacie mieszkać?
- No wiesz? U Anity nie ma warunków?
- Rozumiem. Czyli u nas są? Mam rozumieć, że tak? No o ile wystarczy wam jeden pokój urządzony na starą modłę?
- Musi im wystarczyć ? przerwała mu matka.
- No tak. Jakie mają wyjście. ? przytaknął ? No Maryśka, trza dzieciaczkom też pomóc finansowo. Jako tako. W końcu wnuków wyrzekać się nie wypada.
Mama zamiast powiedzieć coś do ojca lub chociaż nań popatrzeć zapytała:
- Kiedy ją poznamy?
- Niedługo. ? zapewniłem ? Wszystko wam opowiem.
- O! Co to, to nie, chłopcze. Lepiej, żebyśmy nie znali wszystkich szczegółów. Do niektórych spraw, naprawdę nie chcemy mieć wglądu.
Uśmiechnąłem się, choć było mi ogromnie wstyd. Teraz pozostawało tylko przedstawić rodzicom moją wybrankę.
Vernalis jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 22-09-2010, 18:49
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Jun 2008
Postów: 1 466
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Poczatek

:>

Śmiało mogę rzec, że kawał dobrej prozy. Podoba mi się pomysł, wykonanie również - lubię takie powroty do przeszłości.
Przypadł mi do gustu Twój styl, masz lekkie pióro.
Czekam na więcej.
SisterMorphine jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów
BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Wyłączony
Pingbacks are Wyłączony
Refbacks are Wyłączony
Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Odp. Ostatni post / autor
co na poczatek? michał gryzli Doping i sterydy 7 24-12-2007 22:26
co na poczatek?? koks16 Cykle 16 06-04-2007 11:06
POCZATEK matush1991 Cykle 3 24-10-2006 12:43
POCZATEk Kamaru Cykle 6 18-10-2006 14:06

Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:18.
BODY ATTACK

Popularne artykuły

Ostatnie obrazki

Kulturystyka: Newsletter
Powered by vBulletin® Version 3.8.7
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
SEO by vBSEO
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin