Daniel Wilk w Kulturystyka Online
Martyna Kazmieczak w Kulturystyka Online




Wróć   Kulturystyka Online Forum > RÓŻNE > Offtopic
Odpowiedz
 
Narzędzia wątku
stare 01-12-2010, 16:59
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Apr 2008
Postów: 3 751
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

część ludzi mnie tu zna, albo przynajmniej kojarzy. Luiza się kłania. mam opowiadać 16 lat swojego życia? hmm. zrobie to pierwszy raz, nie znacie mnie wiec bedzie mi na pewno łatwiej. no to po kolei. wydaje mi się, że mam patologiczną rodzine, bo jak to inaczej nazwać. zero miłosci ze strony starych to samo tyczy się w drugą strone. matka alkoholiczka, a ojciec ? od zawsze ją bił, nie raz wyrzucił z domu. dla mnie i brata zero uwagi, chyba, że zrobiliśmy coś źle. a to zdarza się często. zryta psychika do reszty wiec mam różne odpały. pyskuje. zero szacunku. nie raz bywało, że wychodziłam z domu i wracałam po tygodniu. brat pełnoletni więc jest mu łatwiej. ja, nieco młodsza wytrzymam 3 lata liceum i w świat. moje ambicje trzymają mnie przy życiu. chce do czegoś dojść ; ] to wszystko nie robi na mnie większego wrażenia, matka nie raz przeze mnie ryczała. ale cały czas mam jej widok przed oczami, gdy wychodzi z łazienki z podciętymi żyłami. do dziś wypomina, że jej uratowałam życie. teraz czekam tylko aż w końcu sie rozwiodą a ja pójdę do domu dziecka. nie wiem dlaczego do tej pory jeszcze tego nie zrobili.
jestem typem dresiary. rap. imprezy. nieco adrenaliny. mocna w gębie i nie tylko.. dlatego między innymi grozi mi wywalenie ze szkoły, pomijam fakt, że z ocen wychodzi mi pasek. przez swoją szczerość trace wiele osób. i do tego umiera moja przyjaciółka, która jest chora na raka a ja nic nie mogę zrobić. i jeśli mogę to z zacytuje słowa Iny bo dokładnie tak samo mnie opisują `straciłam swoją kobiecą wrażliwość i potrafię być niemiłosiernie szczera, często chamska a z wielu moich zdań wypływa ironia` lepiej tego nie mogłaś ująć. a co najdziwniejsze dobrze mi z tym.
najbardziej brakuje mi treningów w siatkę, bo tylko wtedy odrywałam sie od rzeczywistości i zapominałam o wszystkim. niestety tak mocno trenowałam, że wysiadł nadgarstek, tak że nic się z nim już nie da zrobić. straciłam coś co najbardziej kochałam i na czym mi zależało. nie wielu ludzi rozumie co to znaczy stracić prawdziwą pasję. no to tyle o mnie;d uhuhu jakos tak lżej. dzięki za uwage.
Alter_Ego jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
Wybierz jakość Body Attack!
stare 01-12-2010, 18:35
WC.
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Nov 2009
Postów: 1 746
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Pochodzę z małej wioski leżącej na wschodzie Polski. Jest to rejon zapomniany; postępowe inicjatywy raczej omijają miejsca takie jak to. W przyszłym roku może dojeżdżać będzie tu jakiś autobus, póki co przemieszczam się za pomocą roweru lub stopa.
W niewielu miejscach już po ulicy biegają kury, a przez cztery pory roku ludzie przemieszczają się za pomocą wozu lub opcjonalnie sani przyczepionych do zaniedbanego konia. Gdy wyjrzę za okno widzę pola i lasy. W oddali migają przejeżdżające po głównej drodze samochody. Wyglądają one o wiele lepiej w nocy gdy są jedynie świetlistymi punkcikami na horyzoncie. Moją wioskę zamieszkują raczej gospodarze, którzy chełpią się ciągnikami. mam jednak ogromną niechęć do tych hałaśliwych maszyn. Powodem jest właśnie seria nieustępliwych odgłosów wydobywających się spod maski. Hałasu nie lubię, jednak uczęszczam do liceum w mieście. Kiedy mi się nudzi patrzę się przez okno na śmigające samochody i myślę o tym co będę robić w domu. W domu natomiast myślę o tym co będę robić w szkole i tak w kółko. W weekendy spotkam się ze znajomymi z gimnazjum, bo mieszkają najbliżej. Zazwyczaj siedzimy w domu lub spacerujemy (gdy pogoda jest zachęcająca). Lubię rozmawiać, ale mało jest ludzi których uważam za dobrych rozmówców.
W mojej rodzinie patologii nie zauważam, mam starszego o dwa lata brata, który jest zupełnym przeciwieństwem mnie i rzadko się w czymś zgadzamy. Mam też młodszą o sześć lat siostrę, która nie jest do mnie podobna z wyglądu. Ma dopiero dziesięć lat a jest już prawie tak wysoka jak ja. Wróżę jej przyszłość modelki, ale ona ma inne aspiracje życiowe i dobrze. Zauważyłam, że mnie naśladuje, więc próbuję dawać jej dobry przykład. Moi rodzice strasznie mnie irytują, ale nigdy nie posunęłam się do tego aby ich wyzywać i oczerniać. Nie dogadujemy się często, ale czuję z nimi ogromną więź. Po ojcu odziedziczyłam kobiece pierwiastki: sentymentalizm i gospodarność, po matce natomiast męskie: umiarkowanie (niestety nie w jedzeniu i piciu) oraz dość specyficzne poczucie humoru. Nie umiem stwierdzić do kogo jestem bardziej przywiązana, ale obojga bardzo potrzebuję.

Gdy byłam młodsza marzyłam o tym aby wyjechać daleko za granicę do jakiegoś wielkiego miasta, ale teraz wiem, że moim przeznaczeniem jest życie właśnie tutaj gdzie jestem teraz. Wyjrzyjcie za okno, może kiedyś będzie to najpiękniejszy pejzaż jaki kiedykolwiek widzieliście, nawet jeśli jest to blokowisko.
Chciałbym mieć nadzieję, że nigdy nie dorosnę w stu procentach. Czuję jednak, zwłaszcza gdy idę chodnikiem, że stąpam po betonowych płytach coraz pewniej, udając, że wiem dokąd zmierzam. Kłamię. W rzeczywistości gdybam sobie, że nic nie czeka mnie na końcu. I boję się przyszłości jak cholera. Powodem mojego strachu jest fakt, że nadal nie wiem co chcę robić. Gdy pomyślę sobie, że już za kilka lat będę musiała zarabiać na siebie to ogarnia mnie jakaś tęsknota do dawnych lat. Nie wiem kiedy skończyło się moje dzieciństwo, ale chciałabym do niego wrócić.
Nie buntuję się chyba przeciwko nikomu i niczemu, chociaż próbowałam. Najwyraźniej nie jestem do tego stworzona, a mój charakter demobilizuje mnie do działań. Uważam się za badacza, uwielbiam obserwować i zadawać sobie pytania dotyczące życia i nie tylko. Pokochałam kiedyś filozofię, ale odtrąciła mnie od niej ta cała terminologia, której się nie spodziewałam. Potem zbliżyłam się do fizyki, ale zły nauczyciel od tego przedmiotu popsuł wszystko. Póki co trwam przy języku polskim chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, że ludzie już nie potrzebują poezji. Kiedy nadejdą gorsze czasy nadejdą i czasy dla poetów. Wolałabym być dobra z matematyki lub chemii.
Lubię słuchać muzyki, właściwie od zawsze. Jak byłam mała huśtałam się na huśtawce i śpiewałam piosenki po swojemu. Z czasem polubiłam różne style muzyczne i nadal się rozwijam doceniając coraz to nowsze zespoły i słuchając coraz to nowszych gatunków muzycznych. Poza tym czytam też książki, ale nie będę się rozwijała na ten temat mimo iż towarzyszyły mi one przez całe życie i z całą pewnością znacznie wpływały na moje zachowanie i osobowość.
Denerwuje mnie ślepota, obojętność i brak altruizmu u ludzi. Nie zgadzam się na spłycanie takich terminów jak miłość czy przyjaźń. Wierzę w Boga. Czasami piszę wiersze, chociaż nie traktuję tego poważnie i raczej rzadko opowiadam innym co takiego stworzyłam. Inspiruję się nocą, bo w nocy piszę. W dzień nie mam czasu. Pisze też opowiadania, ale raczej ich nie publikuję i nie pokazuję, bo czuję się jakbym wyszła na ulicę w samej bieliźnie. Najlepiej pisze mi się słuchając Nicka Cave?a, bo kocham tego pana.


***
Ale mnie poniosło.

WC. jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 01-12-2010, 19:24
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Postów: 992
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Historia mojego życia nigdy nie była wesoła, pochodze z zachodniej Polski a dokładnie z woj. lubuskiego, wychowała mnie głównie mama bo ojciec jeszcze przed moimi urodzinami był pijakiem i przez całe moje życie się to nie zmieniło. Nie mam żadnych wspomnień dotyczących ojca, nigdy się nie interesował mną ani bratem, zawsze wracał pijany i albo bił mame albo wszczynał awantury. W wieku 9 -ciu lat wyjechałem na wieś bo ojciec dostał tam mieszkanie i prace w zakładzie rolnym, myśleliśmy że nasze życie się zmieni na lepsze i że ojciec przestanie pić, niestety poznał tam takich samych ochlapusów jak on i znowu wróciły awantury. Starałem się jakoś żyć i się uczyć ale nie dawałem sobie rady, wolałem się włóczyć z kolegami niż przesiadywać w domu, ledwo zdałem Technikum.Chciałem iść dalej na studia ale rodziców nie było stać aby mi pomóc bo ojciec przepijał większość wypłaty i wpędzął rodzine w długi. Wiedziałem że musze mamie pomóc abyśmy mogli żyć i to co zarabiałem oddawałem, to była wegetacja, pracy było mało a jak była to za kilkaset zł miesięcznie. Nie miałem żadnych szans się z tego wyrwać, traciłem tam życie i czułem że się dusze na wsi bez żadnych perspektyw. Tak mineło ponad 20 lat mojego życia, kiedy inni mogli jeździć na wycieczki i mieli normalne życie mi uciekały lata i nic z tego nie miałem. Pewnego dnia zrozumiałem że nie wytrzymam już tak, zapożyczyłem się i wyjechałem do Warszawy zostawiłem rodzine i rozpocząłem swoje samotne życie z dala od kłótni, awantur. Wybrałem wolność i samotność ale nie było innego wyjścia, w Warszawie poznałem przyjaciół, dziewczynę (teraz już ex), przeżyłem tam 2 lata które zawsze będę miło wspominał, pokochałem stolice pomimo tego że nieraz byłem na dnie. Życie nadal mnie nie rozpieszcza gdyż pracuje tylko na swoje potrzeby i nie jest mi łatwo się utrzymać ale moje życie się odmieniło, zostawiłem wszystko i przyjechałem do innego miasta do mojej nowej dziewczyny i nareszcie czuje się szczęśliwy i wiem że znalazłem swoje miejsce. Z nadzieją patrze w przyszłość i myśle że z czasem się moje życie unormuje.

Byłoby tego dużo więcej ale nie chce was zanudzać, jakby ktoś z was miał pytania to pytajcie.
Fred jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 02-12-2010, 18:13
Użytkownik
Nowicjusz
 
Zarejestrowany: Nov 2010
Postów: 15
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Ja mam pytanie...
Nie bałeś się wyjechać? Nowe otoczenie, środowisko. pozostawić to wszystko za sobą?
Mon! :* jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 02-12-2010, 18:40
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Nov 2008
Postów: 992
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Jasne że troche się bałem, nie znałem tam nikogo, mój kuzyn mieszkał w Warszawie 2 tygodnie i przez pewien czas go widywałem ale później wyjechał a ja zostałem sam, niejeden raz miałem wątpliwości i czułem się bardzo samotny ale później to mineło i zostało przyzwyczajenie.

Ps. Patrząc z perspektywy czasu uważam że dobrze zrobiłem, odwiedzam rodzine raz na kilka miesięcy a jak przyjeżdżam nawet na kilka dni to widze że nic się nie zmieniło.Nie mam powodów by wrócić a nawet nie chce bo wole być z dziewczyną niż się męczyć w domu z ojcem, jedynie dla mamy i brata przyjeżdżam bo za nimi tęsknie no i oczywiście zobaczyć się z kolegami i koleżankami.
Fred jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 03-12-2010, 16:46
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Jun 2009
Postów: 2 410
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Cytat:
Napisał Moń! :*
Dlaczego coś co nas boli i chcielibyśmy się tym podzielić mamy trzymać dla siebie? Gdzie mamy o tym opowiedzieć jeżeli nie tutaj?
Jeżeli nie chcesz to się nie wypowiadaj. A szanować mnie nie musisz nie zależy mi na tym...
Bo i tak to nikogo nie będzie obchodzić i tak Ci to nie pomoże.Wake up.
Lodandmin jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 03-12-2010, 20:36
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Jan 2009
Postów: 3 597
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Mam na imię Karolina i mam 17 lat dokładnie za miesiąc i 3 dni będę miała 18 lat.
Palę papierosy od około 5 lat rodzice o tym wiedzą w sumie przyzwyczaili się do tego.
Mój ojciec jest alkoholikiem w tej chwili jest w więzeniu...14 grudnia jadę do sądy na rozprawę pewnie go zobaczę.Ogólnie kocham ojca bo wiem,że nie jest złym człowiekiem..Moja mama jest w sumie spoko.Ma obrzydzenie do alkoholu nienawidzi jak ktoś pije,nie nienawidzi jak mój brat przychodzi pijany a to się ostatnio dość często zdarza..nienawidzi mojego towarzystwa..nie umie tego pojąć ,że mam chłopaka cygana..nie umie zrozumieć,że go kocham,że jestem z nim szczęśliwa ona nie rozumie tego,że jest dobry tak naprawdę i to mnie boli..nie potrafi tego zaakceptować...dlatego mam do niej trochę żal..kiedyś trenowałam biegi ,zdobywałam medale teraz to już tylko przeszłość..
PorcelanoweUsta jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 04-12-2010, 17:13
Użytkownik
Super Expert
 
Zarejestrowany: Aug 2010
Postów: 860
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Ciężko będzie coś sobie przypomnieć, ale spróbuję.

Mam na imię Magda, mam skończone 15 lat. Mieszkam w małej wsi, którą kocham i żeby nie moje ambicje i plany na przyszłość to bym tutaj mieszkała do końca swojego życia. Dlaczego ? Bo czuję się tu świetnie - mam wielu kumpli, których szanuję i robię z nimi dużo dziwnych i głupich rzeczy, tu się odprężam, świeże powietrze, dookoła dużo zieleni...
Mam starszego o rok brata i młodszą o dwa lata siostrę, a więc między nami nie ma dużej różnicy wiekowej i bardzo dobrze. Jest nam łatwiej się dogadać, chociaż różnie bywa. Nie pochodzę z patologicznej rodziny. Tata - każdy mówi że jestem do niego podobna. To on prowadzi całą gospodarkę rolną. Jest świetnym ojcem - dla mnie najlepszym na świecie. Mamy dużo wspólnych cech, zainteresowań, nasze poglądy zwykle się nie różnią. Mama - gospodyni domowa. Również pomaga tacie, ale głównie zajmuje się domem. Świetnie gotuje. Nie wiem jak w przyszłości przeżyje bez jej pysznych gołąbków, krokietów i chociażby schabowych. I z mamą bardzo często się kłócę, co nie oznacza że jej nie kocham. Kocham oboje rodziców i staram się ich szanować, chociaż różnie z tym wychodzi. Jak się zdenerwuję to jestem wredna, pyskata i szczera, potrafię powiedzieć rzecz, której będę żałowała w przyszłości i przez którą również inni się smucą.
Mam wspaniałe przyjaciółki, których nie zamieniłabym na nic w życiu. Nie byłam nigdy w poważnym związku z chłopakiem, bo mój tata jest cholernie zazdrosny i przez powiedział, ze dopóki mieszkam z nim w domu, nie mam prawa mieć żadnego chłopaka. No ale mimo tego jest najlepszym ojcem na świecie. Do siostry i brata podchodzi łagodniej. Nigdy nie doświadczyłam czegoś okropnego - mieszkam w normalnym domu, nikt tu nie pije i nikogo nie bije, a więc bardzo się cieszę, że jest jak jest. Nie powiem że nigdy w życiu nie cierpiałam, bo cierpiałam. Śmierć wielu mi bliskich osób - dziadków, wujka - to było coś okropnego. Teraz nawet cierpię - na samotność. Chciałabym mieć kogoś bardzo bliskiego, ale niestety w tej dziurze gdzie się uczę nie ma żadnych ciekawych typów. Dużo z was powie ze jestem wybredna - owszem jestem, nie ukrywam tego. Ale dobrze mi z tym ;p. Jestem w III gimnazjum, kończę szkołę i idę do liceum położonego o 50 km od mojego domu. Dlaczego aż tam ? Chcę się trochę wyrwać z domu, poznać nowe osoby, kogoś sobie znaleźć. Tam chociaż kontroli taty nie będzie ;p.
Trudno mi określić jakie mam wady, a jakie zalety. Aktualnie jestem zakompleksioną nastolatką. Zażywam alkohol, piję teraz co weekend, w wakacje co dwa, trzy dni. Cieszę się, że rodzice o tym nie wiedzą chociaż w mojej wsi jest bardzo duzo plotkarzy ;p W adwent odstawiam ten trunek ;p
Kocham rodzeństwo, choć często się z nimi kłócę, rodziców, WIEŚ, przyjaciół i kumpli, podróże. Do szczęścia potrzebna jest mi już tylko LOVE .
Uczę się dobrze, rodzice nie mają ze mną większych problemów. Pragnę jak najszybciej skończyć gimnazjum bo nienawidzę swojej wychowawczyni. Ale wiem, ze będzie mi brakować tych czasów. W wieku lat chyba 12 poleciałam do USA na trzymiesięczne wakacje. Podobało mi się tam i dlatego też w przyszłości chcę zwiedzić cały świat - moje największe marznie. No i jeszcze kiedyś chciałam mieć własny hotel, ale teraz już mi ta chęć przeszła ;p

Na razie to tyle. Normalna dziewczyna bez przejść życiowych, która pragnie schudnąć i pozbyć się wszystkich niedoskonałości... WIDOCZNYCH oczywiście ;p ...

To będzie na tyle. Dzięki. ;]
kiss.my.ass jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 13-12-2010, 16:16
Użytkownik
Expert
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Postów: 499
Podziękował: 0
Dostał "Dzięki" 1 raz w 1 poście
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

W moim życiu nie zdarzyło się coś konkretnego, coś zjawiskowego, coś przykrego czy dramatycznego. Jestem normalną osobą, która przez teraźniejszy okres kształtuje swoją osobowość. Przez długi czas szukałam swojego miejsca na świecie. Próbowałam podporządkować się do różnych subkultur, nawiązywać do poszczególnych odmian muzyki. Szukałam siebie. Teraz, mając 17 lat i mały woreczek przejść za sobą, wiem, że nie warto. Odkryłam, że najważniejsze jest być sobą i szanować drugą osobę. Przeszłam czas, w którym dusiłam się w sobie i chciałam wyzwać na pojedynek cały świat. Przeszłam to cicho i w samotności, bo tak zadecydowałam, tak postanowiłam. Wiem, że zachowałam się z godnością nie wylewając swoich negatywnych emocji na osoby naprawdę mi bliskie, jak np. rodzice, którzy przecież tak często są obiektem ataku. Cieszę się, że mam już to za sobą. Dzisiaj jestem kobietą, która wie co to ból, złość, żal ale także i miłość, przyjaźń. Jestem osobą wierzącą, Bóg jest przyjacielem z którym mogę porozmawiać, nigdy mnie nie zawiódł. Nie emanuję swojej wiary na wszystkie strony, bo wg mnie jest to coś osobistego i prywatnego. Jestem samodzielna i odpowiedzialna za siebie. Sama wybrałam przyszłość idąc do technikum budowlanego. Zdecydowałam się na ten krok nie dlatego, że mam specjalne zainteresowania związane z tym kierunkiem, ale wiem, że jest to dobra inwestycja w moją przyszłość. W duszy humanistka. Gdy przemierzam codzienną drogą, która jest elementem życia każdego z nas, stąpam delikatnie i ufnie, z uśmiechem na twarzy. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam marzenia, które dodają mi inspiracji. Największym zaszczytem dla mnie samej jest możliwość powiedzenia, że nie żałuję tego, w jaki sposób przeżyłam te 17 lat.
Savior jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
stare 17-12-2010, 12:00
Użytkownik
Nowicjusz
 
Zarejestrowany: Dec 2010
Postów: 7
Podziękował: 0
Dostał 0 razy "Dzięki" w 0 postach
Domyślnie RE: Opowieść o sobie.

Mam na inie Agata, pochodze z malego? miasta. Mam 5 siostr, lecz tylko 2 ze mna mieszkaja reszta ulozyla sobie zycie na nowo, z czego bardzo sie ciesze!. Gdy mialam 5 lat zmarla mi mama tata zaczol pic,wpadl w alkoholizm, wtedy zajela nami sie Ciocia taty siostra,zostala nasza rodzina zastepcza, ale nie taka normalna, kochajaca... nie mieszkala z nami, nie bylo jej na codzien u nas, byla nasza rodzina tylko dla pieniedzy( czasem tak mysle) Nigdy nie moglam z nia porozmawiac tak jak mozna z mama.k Pozniej siostry wyprowadzaly sie pokolei az wkoncu zostalam tylko z tata z siostra o 2 lata starsza i siostra o 12 lat starsza. Kilka lat temu tata spadl ze schodow i spedzil w szpitalu 6 miesiecy, ale po powrocie do domu juz nie pil bylo coraz leplej, W listopadzie tego roku, dwa tygodnie przed moja 18-sta tata znowu w szpitalu wyladowal, wykryli u niego nowotwor pluc;( dzien przed moimi urodzinami lekarze powiedzieli ze daja mu najdluzej 3 miesiace zycia. 5 dni po mojej 18-stce zmarl... Minal juz ponad miesiac ale nadal nie umiem sobie z tym poradzic,brakuje mi jego. dogaduje sie tylko z siosrta o 2 lata sarsza ode mnie, i tylko jej mowie o wszystkim. Mam juz 18 lat, juz nie jestem w rodzinie zastepczej, i moze dobrze?

Chociaz tata pil ale i tak nie moge powiedziec zlego slowa o nim bo bardzo go kochalam, nigdy mnie nie uderzyl, nigdy nie bylo klotni miedzy mna a nim. Wiem ze on wpadl w alkoholizm bo nie mial juz sily, i wiem ze bylo mu trudno z tym ze zostal sam z piecioma corkami. Ale bardzo nas kochal. Gdy przychodzil pijany to odrazu kladl sie spac bo wiedzial ze zle zrobil.

Malo co pamietam mame, czasem juz nie wytrzumuje i calymi nocami placze, ale to mi pomaga. Teraz wzielam sie za siebie chce pokazac ze jestem madra dziewczyna, chce pokazac ze chociaz tata byl alkoholikem ale wychowal mnie najleplej jak umial i za to bardzo mu dZiekuje.

Dziekuje za uwage Pierwszy raz od smierci taty moglam komus "powiedziec" co mnie dusi w sobie. DZIEKI
19agatka19 jest offline  
Wrzuć na Facebook Wrzuć na Blip Wrzuć na Wykop Share
Odpowiedź z Cytatem
Zasady postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów
BB Code jest Włączony
EmotikonyWłączony
[IMG] kod jest Włączony
HTML kod jest Wyłączony
Trackbacks are Wyłączony
Pingbacks are Wyłączony
Refbacks are Wyłączony
Podobne wątki
Temat Autor wątku Forum Odp. Ostatni post / autor
"w medalionie duszy" - rozdział 1 - opowieść! Agnusia13 Literatura 23 03-04-2010 18:37
przeczytaj w gazecie o sobie o sobie:d Puma2 Offtopic 41 20-07-2009 16:16
co w sobie lubisz??? PierwszaDamaRapu Offtopic 105 28-06-2009 13:02
Jestem sobie ja,. metrosexualexboyfriend Offtopic 12 12-12-2008 16:41
Zakochaaany w sobie ^^ roxaxdd Offtopic 11 18-08-2008 09:51

Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 07:09.
BODY ATTACK

Ostatnie obrazki

Kulturystyka: Newsletter
Powered by vBulletin® Version 3.8.7
Copyright ©2000 - 2021, Jelsoft Enterprises Ltd.
SEO by vBSEO
Tłumaczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin